RSS
wtorek, 28 lipca 2009

Zawsze obiecywalam sobie, ze przestane palic przed trzydziestka. Jeszcze troche mam do trzydziestki, ale ostatnio postanowilam ze jednak to jest ten czas... i nie wiem jak sie za to zabrac! Po raz pierwszy tak NAPRAWDE zdalam sobie sprawe z tego, ze... jednak to jest uzaleznienie! No prosze. Zobaczymy jak mi pojdzie, eeeh. Czuje ze bedzie ciezko. Mam nadzieje, ze obedzie sie bez zucania talezami i histerii.

Mielismy przez jakis czas nowego lokatora - niestety okazalo sie ze nowy lokator ma zapalenie pluc i trzeba bylo biedaka oddac... Teraz jestesmy na liscie do adopcji dwoch zdrowych egzemplazy z profesjonalnej hodowli 'lokatorow'.
Problem jest taki - duze sklepy sprzedaja szczurki, ale biora je od masowych farm szczurzych, gdzie nie oswajaja ich, nie daja o zdrowie, i ludzie przychodza, zeby je kupowac dla... swoich wezow. No dobra, weze tez ludzie i musza jesc ale dlaczego w takim razie te same szczury sa sprzedawane jako szczury domowe?? Sa bardzo podatne na choroby np. zapalenie pluc (nie czarna plage ale choroby drog oddechowych ;) ) Teraz juz wiem i mialam lekcje o tych 'dobrych' hodowlach gdzie dostaje sie szczury rasowe i tak dalej ale i tak bylo bardzo smutno... :(




20:52, dalej.wio
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 15 czerwca 2009
Za dużo tego świerzego powietrza było w ten weekend... Oto zatoka - i Alcatraz! :)



Golden Gate





Pod mostem...






Alcatraz



więcej Alcatraz...



Główny budynek więzienny - brr!



i... Alcatraz z daleka...

Pozatym było 15 km na rowerach, pływanie i obowiązkowe wspinanie się po górach SF... umieram!

22:57, dalej.wio
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 czerwca 2009


Pomidor który zwisa do góry nogami ze specjalnej donicy... Reklamowali, że tak lubi sobie wisieć i nie trzeba go podpierać. Jednej żeczy nie wzieli pod uwagę: on i tak zaczął rosnąć do góry, robiąc potężny zakręt 180. Oh well. I tak wygląda, jakby się tym nie przejmował...
Ale A. twierdzi, że to wieszanie nie pomaga, i gdybym go troche podpaliła albo podtopiła to by od razu przyznał się do wszystkich grzechów.
A. i ogrodnictwo nie bardzo pasują do siebie...

23:20, dalej.wio
Link Dodaj komentarz »
Jest świetnie... leniwie... SPOKOJNIE... totalna sielanka.
Zaczęłam obsesyjnie sadzić różne "zielska" jak to A. mówi... Spis "zielska":

żółte papryki
pomidory
ogórki
niezapominajki
jaśmin
pelargonie
hibiscus
palma
nasturcje
morning glory
maki
koper
bazylia
lawenda
turki

hmm napewno czegoś zapomniałam. Zabrałam się za to z dzikim zapałem, teraz zobaczymy co będzie. Według A. nie nadaje się, bo wszystkie roślinki które miałam jakoś dziwnie rozstały się ze światem. Ale teraz - własne patio! MOJE! I naprawdę mi zależy...
Boże co się ze mną dzieje?? Tu zielska, tam porządek, tu wanna umyta, poodkurzane, umyte, mam PODKŁADKI pod SZKLANKI, kurze pościerane... Nic, tylko się starzeję w niesamowitym tępie.

Aha, tylko ex landlord nie może się od nas odczepić, i dzwoni bo druga współlokatorka się "stawia". Ostatnio zobaczyła jak rozmawiamy na ulicy. (Odbierałam pocztę) i dostałam taki voicemail że prawie mnie szlag na miejscu trafił. Usłyszałam, że jestem zdrajczynią (?) zadaję się z Sylwią za jej plecami i napewno jej daję amunicję (??) po czym z nami wszystko skończone (???) i zadzwoniła oczywiście do A., że mnie posyła i mam jakieś konszachty oj, szkoda nawet gadać.
Po czym wywaliła Sylwię na bruk. Za karę. Dziewczyna tu nie ma nikogo - bez znajomych, bez papierów, bez samochodu i bez pieniędzy. Kto tak robi?? W miesiąc totalnie oczyściła sobie dom, i jest teraz $1200 do tyłu. Oczywiście mam takie przeczucie, że to jeszcze nie koniec...


22:54, dalej.wio
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 maja 2009

Z przeprowadzki tyle - wypadlismy w srodku nocy... A. zadzwonil z pracy i powiedzial, zebym sie pakowala bo on juz tam nawet jednej nocy nie uspi. Dlaczego?
Zaplacilismy za caly Maj. To bylo pierwszego Maja. Do pracy zadzwonila M., i oswiadczyla mu tonem wscieklym ze to za malo, i mamy przed przeprowadzka zaplacic za JESZCZE miesiac z gory. Tak, zeby miala pieniadze miesiadz po tym, jak sie wyniesiemy.
TYLKO, ze my zaplacilismy za Maj, i wyprowadzac sie planowalismy... 11 Maja. Wedlug wszystkich praw jakie panuja w tym kraju, moglismy tam mieszkac do samego konca Maja!
A. malo co nie eksplodowal na miejscu. Telefon do mnie i "WYNOSIMY SIE TERAZ bo ja ja zabije!"
Ja zaspana poszlam sobie po kawe, gdzie mnie czekala wsiekla cisza. Na moje 'dziendobry' M. nawet na mnie nie spojrzala i wyniosla sie do swojego pokoju... Taaaa, wyprowadzamy sie i to juz! Ja w tej atmosferze tez nie wytrzymam przez dwa tygodnie!
Wyszli gdzies, i jak wrocili to A. juz wyjezdzal pierwszym vanem pelnym zeczy.
M. zalapala o co chodzi, i przyszla do mnie. Totalne 180 stopni. "No, mi w ogole nie chodzilo o pieniadze..." I tak dalej, i ooo, jaka slodka sie zrobila! Powiedzialam jej, ze jak ma jakies przeprosiny to raczej niech idzie do A. , bo tak jak powiedzala, oni byli przyjaciolmi i on zaraz wroci.
Nie wyszla gorgona jedna. Od razu sie schowala z tylu. Nie chciala nawet mu spojrzec w oczy. Jak A. powiedzialam, to powiedzial "przyjaciolmi?? przyjaciolom sie takich szopek nie odstawia!" i bylo na tyle "przyjazni"

Oczwiscie, potem uslyszalam przez grapevine ze to bylo wszystko moim pomyslem i moja wina. Dlaczego? Bo jak A. mieszkal sam, to sie sam zamykal w pokoju i zadnych problemow nie robil, na przyklad nie uzywal kuchni (wspolnej) ani nie nazekal na lazienke (ktora w tedy mial, bo nie byla rozwalona). Wiec po 'przemysleniu' calej sprawy... wyszlo oczywiscie na Agate... eeeeh!!
Osobiscie nie czuje sie winna - wiem, ze przezornie sie trzymalam z boku, i wiem ze gdyby nie szybkie wyniesienie sie to A. by ja po prostu rozniosl na strzepy. Bez mojego 'wtracania sie' - po prostu nic by go nie moglo juz zatrzymac... eeeeeeh...


No i potem tydzien u rodzicow i do nowego mieszkania! Z LAZIENKA. I KUCHNIA. Ja juz chyba nie mam zadnych wyrafinowanych wymagan - tylko to... Oczywiscie moze po roku dojda nowe, np. jadalnia i stol - ale narazie jestesmy w niebie...
02:43, dalej.wio
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 maja 2009
Z serii "spacery z panem A." (O przeprowadzce pootem bo to odyseja)


Stary truck na zlomowisku, i inne ciekawosci sztuki/motoryzacji...  A. chyba nie widzi tej "sztuki" ale jest wdzieczny ze z nim laze. To jest do poki cos takiego nie zawisnie w przedpokoju:













01:58, dalej.wio
Link Komentarze (3) »
wtorek, 05 maja 2009
wtorek, 28 kwietnia 2009

Zanim się wyprowadzimy z tej mrocznej groty ludzkich nieporozumień i argumentów muszę nagrać Mariolę the Landlorda jak się użera z chłopakiem, i puszczać sobie kiedykolwiek mam jakieś wątpliwości o ludzkiej głupocie i egocentryzmie. Aha, i kiedy mam jakieś przejawy egocentryzmu... od razu mnie wyleczy.

Od pracy ciągle nic nie słychać, mają dzwonić w tym tygodniu...
No i idę z duszą na ramieniu oglądnąć fajne miejsce...



21:25, dalej.wio
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 kwietnia 2009


Żeby się wziąść za siebie trzeba chyba jednak niestety motywacji... Mam wiele żeczy do zmienienia, zlikwidowania, przestania ale jak przychodzi co do czego to po prostu nie moge się wziąść w garść - zawsze tak było. Nie wiem dokładnie o co chodzi ale mój brak samodyscypliny jest po prostu rozwalający. Bardzo dobrze mogę udawać że coś robię, to przeistoczyłam w istną sztukę.
Chyba podświadomie mi się wydaje, że albo coś spartaczę, (i wtedy będzie potwornie bo zrobiłam wszystko co mogę i i tak zle wyszło) albo że mi się uda i wtedy to nie będzie koniec i będę musiała tak juz być.

Wow, to brzmi niesamowicie idiotycznie.
Może to ma coś wspólnego z faktem, że ja naprawde nie wiem czego chce. Nie mam "planu". Zupełnie. Lenistwo i zgrzytanie zębów...

Najgorsze jest to, że zdarzało mi się 'brać za siebie" i to mi dość dobrze wychodziło.... ale teraz po prostu trudno mi ze sobą wytrzymać. Bardzo trudno.

Ostatnio pragne wakacji od samej siebie, bo już prawie nie mogę.
22:00, dalej.wio
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 kwietnia 2009

Hmmm... małe bióro pełne stołów kreślarskich, kredek i mazaków... tutaj mogę zamieszkać!
Interview minęło doobrze, tak dobrze, że aż się boję o tym myśleć, bo dopiero będą dzwonić w przyszłym tygodniu... straaach!
A teraz muszę się wziąść i posprzątać w pokoju, sprzątnąć kwiatki bo mi w tym piekarniku wszystkie pozdychały... i nic, tylko czekać! Eeech...

03:33, dalej.wio
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9